Szefem kuchni może nie zostaniesz, ale szefem własnej możesz być zawsze :D
niedziela, 04 sierpnia 2013

Czółko!

Pszczółki moje kochane, zarzucono mi, że zapomniałem o swoim internetowym dziecku, czyli niniejszym blogu. Nic bardziej mylnego! Już spieszę z wyjaśnieniami. Za ok. 1,5 miesiąca rozpoczyna się nowy etap w moim życiu zawodowym, a żeby mieć co rodzinie do do garnka i na kanapkę położyć opuściłem ojczyznę i wybrałem się do dobrobytu, czyli do UK ;-) w celu zarobienia kilku banknotów z wizerunkiem nieustannie od lat panującej - królowej :-) Cały czas z tyłu głowy zalega mi jednak fakt, że nie mogę systematycznie publikować nowych przepisów, ale może uda mi się już wkrótce zacząć nadrabiać zaległości.

Jakiś czas temu oglądałem na Discovery jeden z moich ulubionych programów "Jak to jest zrobione?" i gwiazdą odcinka była angielska przekąska Pork pie. Powiedziałem sobie, że tego spróbuję i nieważne jak to się stanie...albo to zrobię, albo to kupię. No i tu kupiłem, a po chwili zjadłem! Pycha! Polecam każdemu, kto luby wyroby z wieprzowiny. Siekane mięsko upieczone w cieście a'la tarta, a po upieczeniu zalane wywarem z nóżek świńskich czyli galaretą, która wypełniła puste miejsca, bo mięso po upieczeniu zmniejszyło objętość. Do wódy idealne, do piwka idealne, na przekąskę idealne, po prostu idealne. Jedna z moich aktualnie ulubionych zagryzek :-)

W poprzednią niedzielę stwierdziłem, że mi się też coś od życia należy i poszedłem do brytyjskiej knajpy i powiedziałem, że jestem głodny i co mi polecą. Polecili roast beef. Nie ma jak wołowinka! A jakże! Przyszedł talerz z cienko pokrojonymi plastrami wołowiny, ziemniaczki jak z ogniska pachnące drewnem, yorkshire pudding (dzięki Olu za korepetycje!), warzywka gotowane, w tym jarmuż i to wszystko polane sosem pieczeniowym nie z torebki. W polskiej kuchni nie jest doceniany właśnie w/w jarmuż (zasadniczo chyba nie tylko w polskiej kuchni nie jest doceniamy, ogólnie nie jest doceniamy). Zazwyczaj używa się go tylko do garnirunku, bo ładnie wygląda, ale na surowo nie jest zjadliwy. Ja robię zupę z jarmużu i jest rewelacyjna. Polecam się zaznajomić z tymi liśćmi :-) A co Wam będę dalej opowiadał...popatrzcie jak to wyglądało.

Do tego obowiązkowo piwko :-)

A tak wyglądało po wszystkim :-)

Dziękuję wszystkim odwiedzającym mojego bloga, a ostatnio jak spojrzałem na statystyki, to oniemiałem. Myślałem, że oglądalność poleci jak po równi pochyłej ze względu na brak nowych wpisów, a tu szok! Okazało się, że nalewka z wiśni i malin robi furorę. Do tego stopnia, że po wpisaniu w google frazy "wiśniówka", ta moja jest na pierwszym miejscu. To tylko i wyłącznie dzięki Wam za co jeszcze raz dziękuję i zachęcam do odwiedzin w przyszłości :-)

PS. Na zdjęciu z flagą UK i psem typu "pies z filmu Gliniarz i prokurator" to na prawdę ja :-)

Pozdrawiam

Szef własnej kuchni

Tadzik :-)

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Czółko!

Dziś mam dla Was coś idealnego na imprezkę ze szwedzkim stołem albo na ładnie wyglądające śniadanie np. dla teściów :-) albo w ramach przeprosin dla drugiej połówki. Ustrojstwo to nazywa się z włoska frittata, a z polska po prostu omlet ;] Ale frittata brzmi bardziej wykwintnie, nieprawdaż? Fajne proste, szybkie danie, które można zrobić dla grupy osób dosłownie pędzikiem ;-)

Czego potrzebujesz?

- Paczka chorizo z pieprzem (do nabycia >>TUTAJ<<)

- Jajka. Liczba sztuk zależy od Ciebie. Może być pięć, ale może być też i dziesięć. Minimum to około cztery sztuki, wszystko zależy od tego jaką masz patelnię i apetyt...i cholesterol. Apropo patelni, to przydałaby się taka ze zdejmowaną rączką, bo jak trochę podsmażymy, to trzeba włożyć ją jeszcze do piekarnika, żeby się zapiekła od góry

- Papryczka chilli albo nawet dwie jak lubisz

- Kulka mozzarelli

- Czosnek (ząbek lub dwa)

- Pomidor (taka zabawa sprzed lat) sztuk raz

- Kilka pomidorków koktajlowych, żeby ładnie wyglądało (opcjonalnie). Możesz mieć brzydką frittatę, ale i tak ją zjesz ;)



Wszystko masz? Bierz nóż w rękę i do dzieła!

4 plastry chorizo pozostaw w całości, resztę pokrój drobniej. Ja każdy plaster na 3 części. Chilli z pestkami na plasterki, czosnek z grubsza, pomidora w cząstki, mozzarellę w kosteczkę, pomidorki koktajlowe na ćwiartki. Jajka roztrzep, posól i popieprz i dodaj do masy mozzarellę i pomidora.



Na patelnie najpierw wlej odrobinę oliwy, na rozgrzany tłuszcz wrzuć chilli, żeby puściło ostrość, chwilę potem chorizo (to pokrojone) i czosnek. W tzw. międzyczasie nastaw piekarnik na funkcję grilla na 200 stopni.

Następnie dodaj masę jajeczną i wyrównaj ją w razie potrzeby…czyli wypoziomuj, bo to nie jest samopoziomująca się zaprawa :-) Na wierzch połóż plastry chorizo i pomidorki koktajlowe. Zmniejsz prąd czy gaz na kuchence i smaż 8-10 minut. Chodzi o to, żeby masa się ścięła w środku i nie spaliła od spodu.


Potem wstaw patelnię do piekarnika. Teraz chodzi nam o to, żeby góra się ładnie zarumieniła. Nie mówię ile czasu ma tam się opalać, musisz obserwować stopień przypieczenia i kolorystykę. Idealnie będzie tak, jak na zdjęciu poniżej :-) Posyp wszystko pietruszką albo kolendrą i zaserwuj na stół.

Zapewniam, że ludziska będą zachwycone wyglądem i smakiem. Robisz wypasioną miskę w kilkanaście minut. Słabo? To danie można modyfikować na minimum miliard sposobów i moim skromnym zdaniem to nie powinno się nazywać frittata, tylko frittata-na-winie, bo wrzucamy do niej co się nam w ręce nawinie :-)

Pozdrawiam

Szef własnej kuchni

Tadzik :-)

środa, 19 czerwca 2013

Czółko!

Zrobiłem sobie ostatnio badania krwi i wyszedł mi cholesterol całkowity 270! Medyk się zdziwił, że taki wysoki i nakazał dietę. Nie omieszkałem zapytać o alkohol :-) 2 lampki czerwonego wytrawnego wina coś tam niby pomoże. Na szczęście mam duże lampki do wina, hehe! No to w ramach zdrowej diety, dziś grillujemy pierś z kurczaka i nałożymy na wierzch oszukany sos piri-piri. Dlaczego oszukany? Można przeczytać na necie jak w oryginale się go robi, ale my nie mamy czasu na leżakowanie sosu i inne pierdoły. Chcemy go zjeść już teraz i w związku z tym musimy trochę oszukać, ale o tym za chwilę. Do tego zrobimy jakąś sałatkę z dressingiem np. Green Goddess (przepis TUTAJ) albo z takim, jaki lubicie. Najważniejsze żeby nie był z torebki, bo to herezja. Dobra robimy, bo danie dobre i niezbyt drogie.

Czego potrzebujesz?

- Podwójna pierś z kurczaka (9,65 zł za 615 gramów),

- 2 papryczki chilli (1,02 zł),

- 1 cytryna (1,46 zł),

- Sałata lodowa (u mnie była w promocji za 1,99 zł, a masłowej nie było, która kosztuje 1 zł),

- 1 marchew, 1 cebula, 2 ząbki czosnku, pęczek rzodkiewek (te produkty wyceniam na 2,50 zł),

- Oliwa z oliwek lub olej rzepakowy, sól pieprz, suche przyprawy: bazylia, oregano, tymianek, świeża pietruszka, opcjonalnie kolendra. To jest praktycznie w każdym domu, więc nie wyceniam :-) Dodam, że ja kolendrę oraz pietruszkę uprawiam sobie na balkonie w doniczkach i zbieram plony wprost do dressingów.

Cena za obiad dla dwóch osób: 16,62 zł.

Wszystko kupione? No to robimy!

Najpierw siekamy papryczki na pół wzdłuż, a następnie w cienkie paseczki w poprzek, wraz z pestkami. Cytrynę najpierw masujemy o blat, a potem kroimy na pół.


Wrzucamy papryczkę do miseczki, wyciskamy sok z cytryny, dosypujemy łyżeczkę oregano, szczyptę soli, zalewamy oliwą i mieszamy przez chwilę.

Sos powinien być trochę gęstszy, ale na to też mam patent. Po kilku minutach sos się już zacznie przegryzać, papryczki puszczą różowy kolor do oliwy i generalnie będzie to wyglądało dobrze. Weź płaski duży talerz i odcedź tam nadmiar płynu. Ów talerz obsyp solą, pieprzem i łyżeczką tymianku i zamieszaj. Fiku miku i masz marynatę do kurczaka! :-)

Kurczaka umyj i oczyść z paskudnych, białych błon i pokrój pod kątem na plastry o grubości ok. 1 cm. obtocz w marynacie na talerzu, możesz obsypać jeszcze trochę solą, przykryj folią plastikową i wstaw do lodówki. Podobnie zrób z naszym sosem piri-piri. Teraz weźmiemy się za sałatkę. Możesz wziąć warzywa jakie chcesz, dressing również możesz zrobić wedle uznania. Ja użyłem w/w sałaty lodowej, marchewki skrojonej obieraczką do warzyw i rzodkiewek.

Teraz odpalamy grilla elektrycznego, węglowego lub patelnię grillową i kładziemy kurczaka na gorący metal. Po 2-3 minutach obróć lub zaglądaj pod spód i jak będą ładne, ciemne pręgi, wtedy obróć na drugą stronę. Teraz na upieczoną stronę połóż sos piri-piri i piecz pierś do uzyskania od spodu ładnych śladów po obróbce termicznej. Talerz ładnie dekorujemy pozostałym sosem piri-piri, kładziemy kurczaczka i serwujemy na stół. Jeśli jeszcze został Ci sos, to dorzuć go do dressingu sałatkowego. Nic się nie marnuje! Teraz tylko jeść, jeść, zdrowo jeść! Chyba zdrowo...

Przepis ten podejrzałem w programie na Kuchnia TV i od razu mi się spodobał ze względu na fakt, iż lubię ostre papryczki i kwaśność cytryny. Bardzo smaczne i szybkie danie oraz najprawdopodobniej - zdrowe :-)

"Bo my musimy być silni i zdrowi, choćby na skrobi, choćby na skrobi! Bo my musimy być dziś mniej pazerni! Roślinożerni, roślinożerni! Nam polędwica oraz schab, nie smakuje tak jak szczaw!"

Kto wie skąd to? :-) Wiem, że może nie do końca pasuje, bo jednak mięcho tu jest, ale jakoś mi się tak skojarzyło, a co!? Kto mi zabroni? :-)

Pozdrawiam

Szef własnej kuchni

Tadzik :-)

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 51
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów

KONTAKT Napisz do mnie e-mail


stat4u



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...