Szefem kuchni może nie zostaniesz, ale szefem własnej możesz być zawsze :D

Przetwory

piątek, 12 października 2012

Spieszcie się! Spieszcie! Jeszcze macie szansę, żeby w tym roku zrobić nalewkę malinową z jesiennych zbiorów. Idealną na wieczorne rozgrzanie po powrocie z zimnicy na zewnątrz. Można wypić kieliszek, a można i więcej. Przecież każdy wie, że alkohol pity z umiarem nie zaszkodzi nawet w dużych ilościach :-)


Czego potrzebujesz?

- 1,5 - 1,8 kg malin,

- 750 gram cukru,

- 1 litr spirytusu ok. 95%, piszę "około", gdyż na rynku ten alkohol występuje z odchyłami w jedną lub w drugą stronę. Generalnie chodzi o ten najmocniejszy :-)

- 1 litr wódki. Jeśli chcesz mieć superczystą nalewkę bez chemii z gorzelni, zapraszam do obejrzenia tego >>LINKU<<. Tam na dole jest taka tabelka jak rozcieńczać spirytus, żeby otrzymać alkohol o pożądanym stężeniu (tu chodzi o 40%).

- Gąsior i kilogram cierpliwości :-)

Jeśli wszystko masz, to weź się w końcu do roboty! ;-)

Umyj elegancko maliny, chociaż jest też szkoła, żeby malin nie myć, ale to dotyczy raczej tych ekologicznych z babcinych zbiorów, bez pryskania, także ja polecam jednak je opłukać. W tych "eko" może zdarzyć jakiś robaczek, więc jeśli jesteś człowiekiem pokroju Bear'a Grylls'a, to ich nie myj, trochę białeczka nie zaszkodzi :-)

Zalewamy garnek z malinami (gąsior potrzebny będzie za parę dni) wódką. To ważne, żeby zalać najpierw wódką. Jeśli zalejesz najpierw spirytem, to maliny nie puszczą soku. Alkohol o tak dużym stężeniu je zakonserwuje, zamiast zmusić do oddawania swojego smaku, soku, aromatu i właściwości.

Teraz przyszedł czas na spirytus, a więc wlej litr spirytusu do garnka.

Na garnek połóż gazę i zabezpiecz gumką...recepturką zbereźniku ;-) Ewentualnie możesz położyć ściereczkę i przykryć pokrywką. A to wszystko po to, żeby muchy nie chciały się upić.

Po 5-6 dniach zlej nalew do gąsiora. Polecam to robić w fartuchu kuchennym, a nie garniturze z komunii czy ślubu, bo plamy mogą sprawiać problem przy wywabieniu. Wiem, bo rok temu robiłem w normalnych ciuchach i teraz te ciuchy służą tylko chodzenia po domu :-)

Gąsior odstaw do szafy, a garnek zasyp cukrem...

...i dokładnie wymieszaj.

I znów przykryj garnek, żeby robaki nie chciały się tym razem wyspać w garze. Poczekaj, aż cukier się całkowicie rozpuści. Żeby ten proces przyspieszyć, możesz od czasu do czasu zamieszać w garze. Prawdopodobnie będzie to trwać 1-2 dni. Potem zlej powstały sok, a maliny, jeśli się nie rozpadły, możesz włożyć do zamrażarki i podawać do deseru np. z lodami. Ewentualnie możesz od razu ze znajomymi upić się przegryzając maliny ;-)

Dolej sok do nalewu w gąsiorze.

Odstaw gąsior do szafy i zapomnij na jakiś czas o nalewce, powiedzmy na 3 miesiące, ale nie oszukujmy się...im dłużej postoi nieruszana, tym będzie lepsza. To chyba każdy wie :-)

Po tym czasie, zlej nalewkę do butelek i popijaj od czasu do czasu i koniecznie znajomych poczęstuj. Zawieź trochę do domu rodzinnego, niech się jarają jaki z Ciebie "bimbrownik" ;-)

Nalewka ma podobne właściwości do zwykłego soku malinowego, ale jest lepsza bo oprocentowana ;-)

Aha! I obiecany patent na etykiety. Nie uwierzycie czym to przykleiłem :-) Mlekiem. Wytnijcie etykietkę, przygotujcie sobie spodek z mlekiem i delikatnie zamoczcie, ale uwaga, tylko tą stroną, która będzie przylegać do butelki. Nie możecie zamoczyć całej etykiety, bo się rozwali i nic z tego nie będzie. Po opróżnieniu butelki, etykieta łatwo schodzi pod ciepłą wodą, w przeciwieństwie do różnych klejów itp.

Kto chce etykiety w Wordzie do wydrukowania, to proszę pisać!

Pozdrawiam

Szef własnej kuchni

Tadzik :-)


środa, 25 lipca 2012
Brak obrazka Będę monotematyczny, ale...sezon malin w toku, więc wykorzystaj go i zrób sobie zapas soku z malin. Lada chwila będziesz drogi czytelniku mógł sobie go dolać do zimnego piwka, a zimą do gorącej, rozgrzewającej herbaty. Więc leć na bazarek po maliny, do sklepu po trochę cukru i już jutro będziesz się cieszył jego wspaniałym, świeżym smakiem. Do roboty!
środa, 18 lipca 2012
Brak obrazka Trwa sezon na wiśnie, grzech nie wykorzystać ich w kuchni...albo w piwnicy. Dlaczego? Nalewki lubią ciemne miejsca bo w ciemnych miejscach nabierają smaku i innych bajerów. Zawodowi bimbrownicy pewnie by wiedzieli. Mi dziadek tak mówił. Ciemno, zimno i najlepiej długo...prawie jak w sypialni, tylko tam powinno być gorrrąco :-) No, ale do rrroboty! Zapraszam.
 
1 , 2
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów

KONTAKT Napisz do mnie e-mail


stat4u



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...